Ideał z samodziału

Pracuję z pewnością za dużo ale to konieczne, na szczęście lubię. W dużej mierze uporządkowałam rękopisy w Bibliotece KUL. Rysują się problemy z przekazaniem w czasowy depozyt. Każda instytucja dba o swój interes i ma do tego narzędzia, chociażby pomoc prawną. Pisarz znajduje się na końcu łańcucha pokarmowego, jakkolwiek dostarcza energii i odpowiada za przemiany ogólnoustrojowe. Zdjęcia zarchiwizowałam – skan i opis, borykam się z recenzjami, chcę być w posiadaniu równolegle wersji elektronicznej i papierowej wszystkich znanych mi omówień, począwszy od 1977 roku. Szczątkowe audycje radiowe i wystąpienia w TV bez małych wyjątków całość na dysku komputera. Praca twórcza nad poematem fanaberycznym w pełnym toku, trzecia redakcja trwa około cztery miesiące. Prawie codziennie zmiany wierszy, koncepcji i w ogóle; buch! kolejna wersja do archiwum. Robota samobójcy, z edess dłubię limeryki, nie w zaparte lecz opowiadając swoją historię wczorajszą i dzisiejszą podczas świniobicia. Mordercza praca. Do wyczerpania materiału, do ideału z samodziału. Aż ukaże się kształt ostateczny

Zanurzam się na przemian w książkach bądź w sadzawce chrzcielnej. Skutek zbieżny. Komputer odpoczywa. Z każdej pisaniny, spotkania, obserwacji wychodzę biologicznie odnowiona. Chwała ci za to kobieto, lecz gdzie szukać zabalsamowanych zwłok prozaików, o dużej świadomości społecznej i wytrawnym piórze. Zerwała się komunikacja pisarza z rzeczywistością. Postmodernizm. Panowie i panie nie potrafią poprawnie artykułować myśli, tworząc chwilówki, formy bezkształtne i mdłe, na skróty idą po psich kupach. Protest-song bruLionowców. Ja też nie umiem machać piórem, chodzić w espadrylach do tyłu po stole. Nastoletni syn orze dużo lepiej – gramatyka, styl, luz, blues. Przyjaciółka z młodości, dziewczyna od opowiadania o strachu na wróble, wyobraźnią i urodą wysławiania się przebija celebrytów. Ale jej wystarcza być tarczą słonecznika. Kłaniam się większym formatom, niegodna moczyć nogi w tej samej miednicy, pić krew ściętych kwiatów